
Mamy już następnych świętych, papieży: Jana XX III i Jana Pawła II. Tydzień temu w zeszłą niedzielę w święto Miłosierdzia Bożego odbyła się w Watykanie w Bazylice św. Piotra kanonizacja tychże papieży. No i mamy naszego Świętego. Na ten dzień czekała cala Polska i cały kościół. Mamy wielkiego orędownika u tronu Najwyższego i Matki Niepokalanej. Dla mnie osobiście był to dzień pełen wzruszeń. W godzinach rannych uczestniczyłam w Eucharystii u siebie w Zabrzu w parafialnym kościele, później chciała pójść mama w godzinach popołudniowych. Spodziewałyśmy się gościa przed transmisją, przyjechał kuzyn z Bytomia. Na odwiedziny — nie chciałyśmy, aby nie był sam wiec powstał podział obowiązków. Ja zabawiałam, gościa a mama krzątała się kolo niedzielnego obiadu. W międzyczasie wsłuchiwaliśmy się w to wydarzenie przez TV nie przerywając własnych konwersacji. À propos wrócę troszkę we wstecz. Miałyśmy zaszczyt obie z mamą wziąć udział w dwóch Papieskich pielgrzymkach w Polsce. Ostatnia piętnaście lat w Gliwicach, w 1999,r. byłyśmy we trzy z siostrą. Kiedy był na górnym Śląsku i w Krakowie w 1997 roku na kanonizacji Świętej królowej Jadwigi. Obie pielgrzymki organizowało stowarzyszenie z Gliwic, Centrum Integracji Niepełnosprawnych’’ Były podstawione, jak sobie przypominam — autokary a prowadził pielgrzymki nasz ksiądz — wieloletni Kapelan Henryk Bartosz. Ścisk, tłok, zmęczenie towarzyszyły na każdym kroku. Sektory były nie za blisko ani za daleko. Nic za wiele nie widziałam. Rozgoryczenie, żal miałam ogromny, że nie udało się zobaczyć Ojca świętego z bliska. Drugim razem to samo w Gliwicach Tym razem stałyśmy blisko sektora, no kilka metrów od ołtarza a tu pech ojciec święty chory. Pamiętam, bo wtedy 15 czerwca, Święto bł. Jolanty mojej patronki.za parę dni usłyszałam komunikat w radiu Zet, - papież chce odwiedzić Ślązaków. Wiec mobilizacja i dalej jedziemy na lotnisko tym razem indywidualnie. Ciężko było pchać przez te pola i wertepy mamie, trochę pomagała siostra, ale jak to nastolatka miała uprzedzenia i kręciła nosem. No, ale w końcu dotarłyśmy do celu i zobaczyłyśmy go. Radość aplauz ze strony Śląska, że Papież nas nie zawiódł. Tego nie da się opisać ani zapomnieć. Co nas wtedy utwierdziło w przekonaniu, z nie wolno się poddawać i iść naprzód na przekór losowi?. Tak jest do tej pory. Papież jest dla mnie bardzo bliski, miałam ku temu dowód i wsparcie z nieba. W czasie kończenia szkoły średniej-, miałam poważne problemy zdrowotne. Pilna okazała się operacja na drogach przewodowych wątroby. Masywna kamica. A tu zewsząd presja. Nie zdążysz do matury, zawieś semestr lub weź roczny urlop dziekański. Zostało mi do końca pół roku ostatni semestr. Poleciłam wszystko ojcu świętemu i zawzięłam się do upartego. Udało się wszystko ukończyć w trybie przyspieszonym. Wszyscy byli w szoku, cala kadra nauczycielska i rodzina. To był cud. Przypisuje to tylko Papieżowi dzisiaj Świętego, Jana Pawła II. Na tym kończę swoje świadectwo. Święty Janie Pawle, II módl się za nami. Tobie polecam całą moją rodzinę i tych, których Bóg stawia na mej drodze. Pozdrawiam wszystkich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz