sobota, 31 października 2015

jesiennie:)


 Witam wszystkich w jesienne-czwartkowe popołudnie:. (....) Mamy piękną pogodę. Październik jest piękny prawdziwe babie lato! Podobno tak tam być jeszcze przez ten weekend i najbliższe kilka dni. Potem wg synoptyków ma się znacznie ochłodzić No cóż- natura ma swoje prawa.



27 września odbyła się impreza integracyjna 'Jest inny świat', w której czasie nasze Osoby Niepełnosprawne mogły zaprezentować swoją twórczość. Nie zabrakło osób śpiewających, grających na instrumentach Czy też malujących obrazy. Na imprezie tej została rozprowadzona książka zawierająca teksty (wiersze i opowiadania) naszych Osób Niepełnosprawnych. Samo spotkanie zostało dofinansowane ze środków PFRON.

Mamy nadzieję, że wszyscy dobrze się bawili.


Dziękujemy serdecznie wolontariuszom, a także młodzieży z Parafialnej Grupy Młodzieżowej parafii św. Jana Chrzciciela w Biskupicach za pomoc w organizacji. Bez Was nie dalibyśmy rady!

Dziękujemy wszystkim za wszystko.

Zainteresowanych tą tematyką odsyłam do odnośnika z relacji Gościa Niedzielnego, 
  

 (http://gliwice.gosc.pl/gal/pokaz/2177178. Jest-inny-świat-w-Zabrzu.



11 października była organizowana pielgrzymko-wycieczka do Łagiewnik i Krakowa.


 Było nas około 50 osób z wolontariuszami. Pielgrzymkę prowadził nasz opiekun duchowy- ks. Henio Bartosz. Pielgrzymka -autokarowa. Przeżycia niesamowite. Zaczęliśmy ją wspólnym odmawianiem różańca świętego i koronki do Miłosierdzia Bożego. Ksiądz przedstawił wszystkim pokrótce historie Miłosierdzia Bożego. Na miejscu o godz. 11.00 w starej Bazylice w Łagiewnikach.  Mięliśmy odprawioną w asyście mszę świętą za nasze stowarzyszenie z racji 10. działalności i w naszych osobistych intencjach. Przed obrazem Jezusa Miłosiernego oraz przy relikwiach św. s. Faustyny. Dane mi było znów być po dekadzie. Ostatnim razem byłyśmy z mamą wspólnie z pielgrzymką z naszego kościoła. Teraz z wolontariuszkami. Po nabożeństwie mieliśmy małą przerwę na zjedzenie swoich prowiantów na świeżym powietrzu. Po posileniu się odbyła się ponadgodzinna prelekcja siostry ze zgromadzenia od Miłosierdzia, która posługiwała pielgrzymom z całego kraju i świata. Namacalnie uczestniczyć w tych wszystkich miejscach gdzie to wszystko miało swój początek z kultem Bożego Miłosierdzia. Następnie, Bazylika, którą, koncegrowal, nasz święty Jan Paweł II 2002 – osobista adoracja w ciszy przed Najświętszym Sakramentem. Wieczysta Adoracja - 30-minuta również w ciszy wspólnie z modlącymi się tam pielgrzymami.  W następnej kondygnacji Bazyliki. Ela miała taką potrzebę bowiem- jest pogrążona w żałobie po śmierci swojej mamy Powrót do Krakowa, jako druga część programu -czyli już, jako wycieczka. W Krakowie każdy indywidualnie spędzał swój wolny czas. Ja z dziewczynami, ) jedna dzielnie pchała mnie na moim wózku o napędzie ręcznym, tak nazywam swoje wolontariuszki — każda jest w wieku średnim. Miałyśmy szczęście nawiedzić kościół p.w. Wszystkich Świętych, gdzie rodzice naszego Papieża zawarli swój Sakrament Małżeństwa. Taka krajoznawcza wycieczka po Kościołach w Krakowie. Następnie każdy, kto chciał, to sobie ciepły obiad kupił

 Na deser- słodkości- zafundowane przez Elę, która jest moją wolontariuszką. Po. […] Powrót do autokaru z powrotem do naszych domostw…



Zapomniałabym, o budowanym muzeum Jana Pawła II, gdzie, zboczyliśmy z drogi kierowca trochę, zbłądził i obrał inny kierunek do Bazyliki. Byliśmy na moment – na 30 minut- wpaść i pokłonić się na przywitanie z Panem Jezusem. Kochani namiastka przeżyć i refleksja tego wszystkiego, co dane mi było doświadczyć osobiście. W domu czeka nas wymiana okien na nowe- plastyki. Będzie trochę bałaganu:

Cała druga część mieszkania do wymiany. Kucie.! Wszystko będzie odłączone od kablówki i neta. Przez cały czas remontu. Przymusowy, odwyk’’ Czekamy na telefon od ekipy montażowej. Termin to październik lub listopad. Dlatego teraz skrobie na edytorze. Później nie będzie mowy o skorzystaniu z tych dobrodziejstw technologicznych. Wstawianiem okien uwiną się w jeden dzień, ale tynkowanie, szlifowanie, wszędobylski kusz. Wszystko owinięte w folię meble, a kwiaty! Sprzęt, jaki mam u siebie uff.! Zgrozo, Naprawdę ciężki czas. Wszyscy do pracy, a my obie z mamą w tym rozgardiaszu. W zimie będziemy miały ciepełko. Najgorszy to mój pokój, bo obie ściany narożne w kierunku północni – zachodnim. Reszta to środkowe. Czeka nas próba cierpliwości. Zgrozo, pozdrawiam wszystkich, cieplutko trzymajcie kciuki. Pa, na znacznie dłużej. Mam nadzieje, że nie na Wszystkich Świętych będziemy mieć, jak się u nas na Śląsku mówi bajzel tylko po.: Zaczął padać deszcz od jakiejś 2-3 godz.- nabożeństwo różańcowe trzeba odłożyć na inną okazję. Jak ładnie to jadę, z mamą na różaniec, zostajemy, na wieczornej mszy św. Jest, za co dziękować i prosić. Najważniejsze to pokój w rodzinach i na świecie, zdrowie, tolerancja – nauczyć się być – z bliźnim na dobre i złe !

czwartek, 16 lipca 2015

żałoba:)


Witajcie, (....) Długo mnie nie było, ale przez czas nieobecności na blogu działo... Niestety, traumatyczne wydarzenia dosięgły naszą rodzinę: Ale nim dojdę do sprawy — pokrótce streszczę bieg wydarzeń. Na początku maja br. odbyła się I komunia naszej bratanicy i wnuczki -10 maja. Po komunii poważna operacja cioci — siostry mamy. C25.1- Nieresekcyjny rak trzonu i ogona trzustki. Zespolenie żołądkowe jelitowe, zespolenie jelitowe- jelitowe. Cholecyastectomia, drenaż. Stan b.poważny. Po operacji transport z Krakowa do nas. Następne etapy jej bolesnej drogi to: Kraków i okolice Rzeszowa skąd pochodziła. Cała rodzina z naszej strony, jej męża, była zaangażowana do pomocy. Ja w międzyczasie odbywałam leczenie sanatoryjno- szpitalne w Goczałkowicach-Zdroju. Od 10 czerwca do 1 lipca. Po powrocie towarzyszenie w ostatnim tygodniu aż do śmierci, która nastąpiła- 8.07.2015.r. Ciocia była chrzestną moją i najmłodszego brata. Byliśmy obecni przy odejściu we czwórkę. My z mamą oraz obydwaj bracia. U nas w domu. Przez ostatni tydzień miała zapewnioną opiekę z hospicjum domowego. Lekarz, pielęgniarka pomagały Mamie przy cioci w walce z bólem. W ostatnim etapie życia leżała w pampersach i pielucho- majtkach... Po moim  powrocie z  uzdrowiska z Goczałkowic to ostatkiem sił jeszcze chodziła za potrzebą do toalety przy pomocy mamy. Od weekendu do środy coraz gorzej, była bardzo słaba i nie dawała rady. Po śmierci formalności i załatwiane transportu na wieś na pochówek skąd pochodziła do rzeszowskiego. Od paru dni jesteśmy już domu, ale za jakiś czas musimy jechać. Na wieś pomóc wujostwu posprzątać cioci gospodarstwo. To tyle. Kończę, bo zaraz ma przyjść pielęgniarka hospicyjna po pozostałą porcję leków, jakie zostały. Do zobaczenia. Proszę o modlitwę za śp. Aleksandrę. Dziękuję. Pa.

środa, 15 kwietnia 2015

Wiosennie:)

Witam wszystkich serdecznie.  Minęło trochę czasu, kiedy ostatnim razem odwiedziłam błoga. No cóż, życie pisze swoje scenariusze niezależne od naszej woli. Miałam trudne chwile związane z sensacjami zdrowotnymi. Trwało to przez jakiś czas. Nie byłam stanie niczego sprostać.  Przy pomocy mamy i, góry'' pozbieram się. Ciężki okres zdrowotny. Zima dała porządnie w kość. Teraz jest już dobrze. W maju czekają nas zabiegi rehabilitacyjne w Caritasie u nas w rejonie, a w czerwcu wyjazd na trzytygodniowe leczenie do sanatorium do Goczałkowic -Zdroju. Na podreperowanie zdrowia i sił. W maju I komunia wnuczki i bratanicy. Haftuje dla niej prezent – obrazek pamiątkę I komunii św. Wszystkie siły wzmożone i zdrówko jest nieco nadszarpane, aby z pracą zdążyć na uroczystość pierwszokomunijną. Oczy mocno nadwerężone i cała moja skromna osoba. Kręgosłup szyjny i ręka niekiedy odmawia posłuszeństwa. Praca jest żmudna, czasochłonna i pracochłonna.! Pisanie poszło w odstawkę sezon z elektrykiem, jest również zawężony do minimum. Udało się tylko z rekolekcjami corocznymi w Reptach dla niepełnosprawnych. Reszta dni to przeplatanka pracy hafciarskiej do późnych godzin wieczornych. Wszystko idzie bardzo opornie i po grudzie. Aura ma swoje kaprysy. Daje to się odczuć po kościach. Łupie! Mama czeka, kiedy to się już skończy. Patrzy krzywym okiem i powstrzymuje moją nadgorliwość i zaangażowanie.:. Mogłabym tak całymi dniami ciupać i ślęczeć nad robótką. Praca przeciąga się już długo! Jest zadowolona, chociaż maskuje się z tym idealnie. Marudzi i ględzi za uszami, ale kibicuje i goni, abym, czym prędzej skończyła z tym ciupaniem:.  Widzicie moi kochani, że mam trudny orzech do zgryzienia. W weekend wyjeżdżamy z mamą i bratem samochodem na parę dni na wieś w Bieszczady do siostry mamy. Ma, poważne problemy zdrowotne oczekuje naszego wsparcia. Musimy jechać. Przerwa z robótką. Później galop, aby zdążyć. Przypuszczam, że będzie jakiś poślizg z tym wszystkim, nieważne. To tyle. Czeka nas jeszcze druga część remontu. Akurat w czerwcu. Tapetowanie pokoju. Pierwsza część odbyła się w marcu następna w lecie. Urwanie głowy. Pozdrawiam was na nieco dłużej, bo grafik jest mocno napięty i nie sposób wyrobić:. Zmykam Pa.!